Menu

Jestem nudna i dobrze mi z tym!

I piszę nie przejmując się słowami...

Życie. To tyle.

kpina_ze_swiata

Siedzę w Bibliotece, za ladą, z dekoltem nieadekwatnie głębokim jak na wykonywany zawód. Lada jest nisko, więc Czytelnicy mają dobre widoki. Zdecydowanie poszerzam ludziom horyzonty moim biustem. To chyba główny powód, dla którego dostałam tę pracę. To i fakt, że prawie zrujnowałam się psychicznie zdobywając wyższe wykształcenie kierunkowe i pisząc pracę licencjacką. Ale głównie chodzi o cycki. Wiem, bo kiedyś podsłuchałam telefoniczną rozmowę dyrektorki. Powiedziała wtedy komuś "ładna, młoda dziewczyna". A mnie na rozmowie zapytała czy mam więcej takich atrakcyjnych koleżanek, które przyciągną ludzi. Chyba już o tym pisałam, ale wiesz, minął rok, mogłam zapomnieć. Choć szczerze mówiąc moja musza pamięć potrafi pozbyć się faktu, że wspominałam już o czymś na początku tego samego wpisu, więc ten. Mam duże cycki.

Moja kierowniczka nieszczególnie jest z tego faktu zadowolona, choć sama też dysponuje obfitym bufetem (bufetem, bufetem, talerz by tam ustał). Tyle że jej dekolty kończą się równo ze stygmatami Chrystusa. Ale mnie lubi, bo kiwam głową, gdy się nakręca i bredzi bzdury. Dużo mam z tego zabawy, a mój wewnętrzny chochlik czasem wbrew mojej woli jeszcze ją bardziej podpuszcza. A potem przez pół dnia zastanawiam się, dlaczego do cholery to robię. To jakaś dziwna część mnie, która lubi chaos. Chcę wierzyć, że każdy z nas ma ją w sobie, skoro wszyscy z Chaosu powstaliśmy, to w sumie takie pierwotne. Ale, niestety, trzeba się rozwijać.

Dlatego siedzę tu, w tej nierozwojowej pracy, do której mam stosunek tak ambiwalentny, że aż chce mi się śmiać łzami.
To dobra praca. Dobrze płatna, o dziwo. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę wkładany wysiłek, a wkładam go tyle, co grubas z małym siurkiem. No chyba, że Kierowniczka wpada i krzyczy "Pani Kpino! Pani krzywo stawia pieczątki!" (to jest autentyczne zdanie, które kiedyś usłyszałam, rok później nadal krzywo stawiam pieczątki i to akurat nie ma nic wspólnego z moim zamiłowaniem do zamętu, no chyba, że nieświadomym, ej, może dlatego jestem taka nieogarnięta? Zawsze byłam zdania, że brzydota jest ciekawsza niż nudne piękno, może dlatego w moim życiu panuje ciągły syf, dosłowny, przenośny i umysłowy? I może dlatego tak mi dziwnie, kiedy wszystko się układa? Bo jak to tak? To sprzeczne z moją naturą!
)
Bo o to właśnie chodzi. Choć Kierowniczka doprowadza mnie do szału, to darzę ją sympatią, bo dzięki niej nie jest nudno. Inaczej bym chyba zwariowała. Albo robiła bardzo dużo, bardzo głupich memów w pracy, na przykład takich:

pixele

Żeby nie było wątpliwości, seriale też oglądam w robocie. Dostanie mi się, jeśli ktoś z moich przełożonych dotrze do tego bloga, a jak ktoś zna moją pamiętnikową przeszłość to wie, że to nie jest takie znów niemożliwe.
Ale wtedy przynajmniej musiałabym coś zmienić. Bo teraz jest tak: spoko praca, nie zajebuję się, ale mogę się uzewnętrzniać artystycznie poprzez wrzucanie na Facebooka obrazków z cytatami. Dzięki temu nauczyłam się używać Gimpa, to znaczy nie zmienię Ci w nim koloru włosów, ale mogę dokleić wąsy bez praw autorskich na przezroczystym tle. Jak w Paincie, ale "obsługa Painta" nie brzmi tak dobrze w CV.
A w sumie po co mi CV, skoro nawet jeśli zmienię pracę, to na taką samą - dającą bliźniacze możliwości, oferującą te same wyzwania i identyczne przyjemności. Mogłabym niby iść w trochę innym kierunku, ale tak się składa, że... ja nie chcę. Po to właśnie szłam na bibliotekoznawstwo. Po to się męczyłam z tymi teoretycznie praktycznymi przedmiotami. Żeby móc pracować w bibliotece. Bo ja lubię tę pracę. Głównie.

To o co mi chodzi? A cholera wie. To znaczy ja.
Wciąż brzęczy mi w głowie pytanie "I to tyle? To wszystko?". To mnie smuci, bo przez cały okres dojrzewania, który u mnie sięgał aż do dorosłości, słyszałam, że muszę dobrze wybrać, że uczę się po to, żeby mieć dobrą pracę. No i mam. Całe moje dotychczasowe życie polegało na tym, by być godną tego, co właśnie osiągnęłam.
I to tyle. To samo, dzień w dzień, aż do śmierci. I nawet jeśli zmieniają się ludzie wokół mnie, pojawiają się nowe książki do opracowania, to wszystko działa według tego samego schematu. Będę zarabiać więcej, będzie mnie stać na lepsze rzeczy, na podróże, będę mieć więcej czasu na więcej książek i więcej kotów z filcu i... już? Chyba musi być coś poza tym!
Zaczynam rozumieć ludzi, którzy wierzą w życie po śmierci. Bo przytłacza mnie myśl, że to już to. Nic więcej. Nawet mimo tego, że lubię swoje życie i nie mam ochoty wystawiać go na próbę jakimiś sportami ekstremalnymi, żeby coś poczuć. Po prostu... to nie będzie miało większego znaczenia. Prześlizgnę się przez karty historii niezauważona. Jakby mnie w ogóle nie było. To po to się tak męczyłam i starałam, żeby na koniec mnie nie było?
Powoli rozumiem nawet tych, którzy decydują się na dzieci... choć nie, ich nigdy nie zrozumiem. Ale też chciałabym coś po sobie zostawić. To mogłaby być książka. Mogłaby. Ale co jeśli po napisaniu jej znów będę myśleć "I to wszystko?". Urzeczywistnienie może okazać się gorsze, od marzenia. Może więc lepiej po prostu marzyć? Marzenie nigdy nie jest "i tyle"...

A może warto nawiązać współpracę z moim starym Naczelnym z gazetki akademickiej? Bo wczoraj, leżąc sobie w mojej depresyjnej fazie znalazłam w spamie maila, w którym ten właśnie facet zaprasza mnie do Linkedin. Pytanie, czy ktoś ma Linkedin i wie, czy to jest szczera chęć współpracy, czy raczej "jak zaprosisz więcej osób, to dostaniesz lizaka z emotikonów"? Spytałabym go na Facebooku, ale usunęłam go ze znajomych. Kłamię, nie spytałabym.

Na razie chyba pójdę na siłownię. Zbyt długo siedzę na dupie i mi się smętne myśli włączają. To znaczy po 16 pójdę. Państwówka, osiem godzin. Ani minuty dłużej. Dzień w dzień, co dzień. I nic więcej.

 

Ponadto mam zagadkę dla Czytelników - łudzę się, że jacyś się tu ostali - w którym miejscu przerwałam pisanie i zajęłam się przestawianiem audiobooków, bo Kierowniczka weszła? Na tych, którzy udzielą prawidłowej odpowiedzi czeka nagroda - lizak z emotikonów!

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kagirinai] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie mam LinkedIn, ale mam wrażenie, że nikt nie traktuje tego specjalnie poważnie, i nie jestem pewien czy czasem to nie spamuje automatycznie listy kontaktów. Chociaż Microsoft ich kupił jakiś czas temu, ale nie wiem, czy to do czegoś prowadzi. W każdym razie lizak emotikonów może nie, ale pewnie wielu paduje sobie długość listy kontaktów żeby był lepszy "networking" czy co tam.

    Przepływ z akapitu to akapitu zbyt nieciągły, by któryś bardziej się rzucał w oczy. Jak zgadywać, to hm, trzeci akapit od końca?

  • wujas777

    Kpinka! Żyjesz! I kurde twój język ma się dobrze jak widzę. Ja pitole, coś Ci powiem: Ty w końcu przestań myśleć i zacznij pisać. Pisz tak jak potrafisz najlepiej - a najlepiej robisz to TU. PISZ TAK! To jest jak wiosna po zimie, jak żuczek po gównie, jak ptaszek na drucie ;)
    To jest cudowne. Kobieto - błagam! :))

    Jedyny problem to taki, że masz, z tego co piszesz, teraz za dużo komfortu. Pisarz musi mieć trudności żeby dobrze tworzyć. Ale ten wypracowany, wymarzony, wymyślony i dostany komforcik, który masz teraz w bibliotece, daje Ci wieeeeelką szansę na kolejny start z pisaniem. PISZ KURWA!

  • kpina_ze_swiata

    Kagirinai, miło Cię znów czytać :) też mi się zdaje, że ten portal nie jest szczególnie istotny, więc chyba na razie go sobie odpuszczę, szczególnie że po zastanowieniu nie mam ochoty na współpracę z Naczelnym. W tej chwili.
    Co do konkursu, to był trochę do dupy, bo w rzeczywistości moja kierowniczka wypada ze swojego gabinetu co trzy minuty, więc przerywałam pisać ciągle. Najdłuższą przerwę miałam jednak między moim "memem", a resztą tekstu, więc nie wiem jak z tym lizakiem. Umówmy się więc na cukierka z emotków w ramach nagrody pocieszenia >(~)<

    wujas777 lejesz miód na moje serce, wiec natychmiast przestań, bo pamiętasz - będzie za słodko i się zaraz wszyscy porzygamy moim wpisem :D
    Co do pisania - coś jest. I to idzie właśnie w kierunku takiego ględzenia, jak tutaj. Tyle że cholernie ciężko tworzyło mi się dialogi z czegoś takiego. A potem zdałam sobie sprawę, że ja nie tylko tak opisuję swoje życie. Ja tak myślę. Chaotycznie. A skoro ja tak myślę, to moja bohaterka też może...

    Naprawdę miło Was widzieć, nie wierzę, że po takiej przerwie wciąż tu jesteście :)

© Jestem nudna i dobrze mi z tym!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci