Menu

Jestem nudna i dobrze mi z tym!

I piszę nie przejmując się słowami...

Umysł na leczeniu

kpina_ze_swiata

Czołem, ludkowie!
Znalezione obrazy dla zapytania cześć
Są powody, dla których nie powinnam znowu tego robić. Strach przed tym, że chęć pisania ciekawych historii zacznie manipulować moim życiem. Znowu. To, że znajomi dorwali się do tego adresu. To, że zrobili to ludzie, którzy zdecydowanie nie powinni tego czytać, nie tylko dlatego, że chcą zmienić mnie w emocjonalną kupę, ale również dlatego, że to skrzywdzi ich samych. Ale wiecie co?

Stęskniłam się, kurwa, za Kpiną.

To jeszcze nic pewnego. Ale coraz częściej myślę sobie, jak fajnie byłoby napisać coś na blogu, spotkać się z reakcją innych ludzi, żeby mogli mi powiedzieć "dziewczyno, ale pierdolisz".
Ostatnio udało mi się zdać sobie sprawę z tego, że tak właściwie to nie przez bloga zachowywałam się dziwnie, w sposób szalony i nieodpowiedzialny.
Ja wtedy taka byłam. Mój umysł, moja moralność przeszły infekcję. Jeszcze do końca się z niej nie wyleczyłam, ale jest lepiej.
Po części dzięki mojemu, obecnie byłemu chłopakowi.
Tak. Wszyscy ludzie, którzy pragnęli skrzywdzić mnie w odwecie mogą się cieszyć. Rozstaliśmy się.
Ale nie żałuję. Nie żałuję także, że ten związek się zaczął, nawet zważywszy na okropne okoliczności jego rozpoczęcia. Zanim zaczęliśmy się spotykać, odnajdywałam siebie w smętnych piosenkach. Bardzo odpowiadał mi wtedy, wciąż ukochany, Damon Albarn, śpiewający razem z Blur o czułości:

"Lord I need to find
Someone who can heal my mind"

I tak. Mój były pomógł mi uleczyć mój umysł. Zasługa nie należy tylko do niego. Przyczynił się do tego również fakt, że wreszcie skończyłam studia.

Skończyłam. Czujesz to? Poczuj ze mną tę ulgę, tę radość, tę wolność! Obroniłam licencjat! Mam wyższe! I chuj mi po nim! I tak sprzątam!
Taką mam pracę, sprzątam. Sprzątam brudne szklanki, rzygi, papier toaletowy. A także kłócę się z klientami, dla których dwa złote to za dużo za fakt, że nie będą musieli pilnować swojego płaszcza, gdy już schleją się jak świnie. A także nalewam piwo tym, którzy go potrzebują i mają dziesięć złotych za dużo.
Pracuję w klubach.
Ja! Uwierzysz? Ja, ta nudna, ta co kiedyś nie cierpiała klubów, choć nigdy w żadnym nie była! Ta, która nie znosiła muzyki w stylu umc-umc. Nadal jej nie znoszę, ale w pewnym momencie już jej nie słyszę. Biały szum, przez który przebija się tylko odgłos tłuczonego szkła. Bo to ja będę lecieć ze szczotką, by je zamieść.

I wiesz co? Uwielbiam to. Jest coś niesamowicie hipnotyzującego w gapieniu się na tańczący tłum, w byciu obserwatorem cudzej zabawy w upodlenie.
I tak, powinnam jeszcze zrobić magistra. Ciągle jakiś kretyn podrywa mnie, gdy stoję na szatni i skazuje się na obolałe jądra, bo zagaja rozmowę pytając "Co studiujesz?". Ja odpowiadam "Nic" i koniec podrywu.
Nie chcę jednak wracać do tego grobu. Studia zniszczyły mnie psychicznie, chyba po prostu się do tego nie nadaję. Pochodzę z rodziny z silnymi, robolowymi tradycjami, nie mogę nagle się od tego odcinać, dla jakiegoś wykształcenia.
Wiadomo, nie będę przez całe życie ścierać cudzej szminki z kieliszków, ale jak na razie bardzo mi to pasuje. Przez pewien czas czułam stały, wewnętrzny strach o to, że mam dwadzieścia dwa lata, żadnych planów, żadnych perspektyw, żadnej stałej pracy i nawet nie wiem co chcę robić, a w tym wieku już chyba powinnam. Ale potem, przebywając w szpitalu - powiem tyle, pozbywajcie się zębów mądrości, póki nie zaczną rosnąć jak zidiociałe - poznałam dwudziestoośmiolatkę pracującą na stacji benzynowej. Taką wyluzowaną i spokojną. Nie przejmowała się tym, że zaczyna jakieś szkoły, potem je kończy albo nie, ale jej życie się nie zmienia. Po prostu żyje i się tym cieszy.
Ja też tego zapragnęłam.
I teraz gdy ktoś się dziwi, że się nie rozwijam, nie czuję już z tego powodu wstydu. Chwilowo właśnie tego potrzebuję. Być może ta chwila potrwa całe moje życie. Ale zamierzam ją celebrować, zamiast tracić na coś, co nie daje mi szczęścia.

A czy dalej jestem nudna? Oczywiście. Bardziej otwarta, częściej wychodzę, mam mało czasu na czytanie, robienie kotów z filcu czy zamartwianie się tym, jaka jestem pojebana. Ale kiedy już ten czas znajduję, to świetnie się wtedy bawię, sama ze wszystkimi sobą.
I chyba znów chcę się tym z Tobą podzielić. Nawet jeśli to się na mnie zemści...

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [wujas777] *.dynamic.gprs.plus.pl

    No i jest. Wróciła. Z tarczą czy na tarczy? To się okaże. Brakowało mi jej. Jej popierdolonego umysłu. Jej młodzieńczych problemów. Jest słów zrywanych wprawną ręką sadownika. Okrzepła. Otrząsnęła się. Starła kurz. Wypchnęła duże cycki do przodu. I powiedziała: teraz, kurwa, ja. I tak powinno być. Taka kolej rzeczy. Ja stary do piachu, a młode cycki do walki. Pisz kobieto, bo to powinno być Twoim życiem. Szminki na szklankach dadzą Ci duuuużo historii to zmyślenia i opowiedzenia. Zacznij nam tu w końcu konfabulować. Chcemy (chcę) nie tylko pamiętnika dobrze napisanego. Chcę teraz zobaczyć w Tobie Twoją przyszłość. Twoją popierdoloną wyobraźnię. Czy okaże się wystarczająca, bym w nią uwierzył?
    Kpina - welcome back!!!! :) Moja się cieszyć, że Cie tu widzieć!

  • kpina_ze_swiata

    Moja też się cieszyć, że Ty mnie witać! Ale czy mogło być inaczej? Czy mógłby powitać mnie kto inny? :)
    Na razie niczego nie będę obiecywać. Przez chwilę chcę sobie po prostu pobyć ;)
    Ale szczerze przyznam, że dobrze jest wrócić :)

  • Gość: [wujas777] *.dynamic.gprs.plus.pl

    To jak już się naogarniasz i pobędziesz, to rzucam wyzwanie - jeden wpis życiowy, a drugi nieżyciowy. I jak się nie kapnę, który jest który, to wygrałaś i możesz zjeść pączka. Co ty na to? :)

© Jestem nudna i dobrze mi z tym!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci