Menu

Jestem nudna i dobrze mi z tym!

I piszę nie przejmując się słowami...

Tracę czucie w sobie

kpina_ze_swiata

Odczuwam w sobie jakiś taki brak uczuć. Brak głębi. Rozmawiałam z kolegą z pracy, oszołomem wyprzedającym swoje myśli, nawet te, których data przydatności już minęła. Nie zrozum mnie źle, to komplement.
Powiedział mi, że zima wydaje mu się taka trochę nierzeczywista, dopiero na wiosnę odzyskuje tę rzeczywistość. Jednak ostatnio nie mógł jej nigdzie znaleźć, dopiero kiedy kupił sobie Snickersa i trafił w nim na orzeszek, ten był bardzo realny. No co, mówiłam, że to myśli nieprzydatne do niczego. Choć mimo to nie zepsute.
Znalezione obrazy dla zapytania myśli śmieszne
Jestem jakaś taka wypalona. Wszystko się toczy wokół mnie, mogę się męczyć, mogę się bawić, ale jakoś tak tego nie czuję. Faktycznie, wszystko jest takie nierzeczywiste. Rzeczywistość jest poza mną, ale nie ma jej we mnie. Nawet nic mnie nie wkurza.
Przypomniałam sobie, że na początku istnienia bloga zrobiłam sobie test na toksyczność. Wyszedł mi w nim alarmujący wynik, świadczący o tym, że w moim odczuciu otacza mnie banda debili. Wtedy faktycznie tak myślałam. Ale zmieniłam się bardzo w ciągu tych niemalże dwóch lat (już tak długo zatruwam Ci życie i umysł, huhu!). Dziś powtórzyłam test. Jeśli wierzyć psychologom w PDFie, nie jestem już złym człowiekiem. Rzeczywiście, bardziej szanuję i nawet lubię innych. Znormalniałam.
Teraz dopiero czuję się nudna.
Co prawda nadal gardzę pustakami, którym kciuki w górę podnoszą ego. Wciąż kpię sobie ze studentów, dla których uczelnia to nie tylko droga do dobrego życia, to jest dobre życie!!!!!!!11 Tylko że gdy już nie otaczam się takimi osobami, gdy nie widzę na co dzień tych żałosnych zachowań, łatwiej mi podchodzić do innych bez automatycznej wrogości. I teraz życie jest łatwiejsze.

Tylko jakieś takie bardziej puste.
Czuję się ociupinkę wypalona. Ugasiłam się tolerancją.
Stąd moja chęć by pić. I palić. Nigdy nie miałam szczególnych ciągot w kierunku zaciągania się (co innego w kierunku ciągnięcia. O tak), czasem tylko wzięłam bucha od kogoś, kto jarał najbliżej butelki. A teraz chce mi się palić, wychodzę z domu i żałuję, że nie wzięłam fajek znalezionych na podłodze w klubie (napiwki sprzątaczki). Kiedyś papieros mnie otwierał, nagle wpadały mi do głowy szalone pomysły i albo je realizowałam ("zawsze mi się podobałeś, to pomyślałam, że w końcu się odezwę..."), albo je opisywałam. A teraz palę i nic. Upijam się codziennie i nic. Susza. Nawet ruchać mi się nie chce. Kim ja jestem?!

Może eliminowanie stresorów nie było dobrym pomysłem? Tak samo samodoskonalenie i leczenie swojej psychiki. Po co mi to było, po co?!
Chciałabym to zmienić, ale w sumie mi się nie chce.
Kropla, która spływa po skale.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [wujas777] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Hehe - musi nas cos ruszyć (czyt: wkurwić) żeby nam się chciało (pisać też). Inaczej to nuda w życiu się kłania. Ale nie napisałaś nic o tej pani co zostawiła te fajki na podłodze. Jaka to była z nią historia??

© Jestem nudna i dobrze mi z tym!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci