Menu

Jestem nudna i dobrze mi z tym!

I piszę nie przejmując się słowami...

Nie znam się na tych idiotyzmach

kpina_ze_swiata

O Boże, właśnie zdałam sobie sprawę, że zamieniam się w swoją matkę!
Znalezione obrazy dla zapytania moja matka śmieszne
Odziedziczyłam szerokie biodra, duży biust i wyraźne brwi, których nie muszę malować kredką jak transwestyta. I starczy! Absurdalne poczucie humoru - biorę. Wytrwałość, pracowitość, siłę - moje. Ale dlaczego, do cholery, zaczynam się "nie wtrącać"?!

"Nie wtrącam się", to ładne hasło, o ile faktycznie wisi Ci, że ktoś marnuje sobie życie. Koleżanka wychodzi za ćpuna? Super, może da jej jakiś dreszczyk emocji i poczucie niebezpieczeństwa, które aktywuje w niej Super-Zaradną-Kobietę. To jest niewtrącanie się.
Moja matka powie Ci, że się nie wtrąca. Że się nie zna. A w głowie już przylepi Ci łatkę idioty. Wiesz, że to zrobiła, bo jej twarz to wyrazi. Jej postawa.

Goplana przesłała mi dziś tekst jakiegoś buca. Tekst miał w sobie wiele racji, ale był napisany w prowokacyjnym, wulgarnym stylu, który ma za zadanie przyciągnąć czytelnika. Nuda.
Ogólnie wpis opowiadał o tym, że kiedyś faceci to byli fajni, a teraz już nie są (czyli jak sprawić, by młode dupy szły do łóżka ze starym dziadem. Koleś napisał to wprost!). Że kiedyś inaczej się wychowywało i mężczyzna był mężczyzną, a nie "ciotopedałem".
Nie zgadzam się. Może i racja, że teraz narobiło się takich więcej, ale to chyba taki wiek, wiek zagubienia. Dawno wojny nie było, czy coś. Jak zwierzęta długo nie mają naturalnych wrogów, to im odpierdala.
Poza tym nie sądzę, żeby obecni czterdziestoparolatkowie byli w jakikolwiek sposób lepsi, tylko dlatego, że są starsi. Goplana ubzdurała sobie, że każdy chłopak z naszego pokolenia jest beznadziejny, a każdy starszy facet to skarb. Tylko dlaczego jeśli jest takim skarbem, to w tym wieku nie ma żony, albo chociaż dziewczyny?
Goplanie się wydaje, że chce, by facet za nią wszystko zrobił. Ale znam ją i wiem, że zagryzłaby takiego kolesia. Bo to ona chce rządzić.
A nawet jeśli nie, to dlaczego ona wymaga od faceta zdecydowania, skoro sama nie wie czego pragnie? Od życia, od przyszłości. Mówi, że jej to nie przeszkadza, że będzie co ma być. To dlaczego facet ma wiedzieć?

Od zawsze pojawiały się ludowe mądrości i głupoty, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją, która nią kręci. Czyli zawsze tak było! Teraz narosło mnóstwo księżniczek, które oczekują, że się wszystko za nie zrobi. Ale księżniczka coś jednak potrafi. Wydawać rozkazy. Mówić, czego pragnie. Nie oczekuje, że wszyscy się tego domyślą.

Nie powiedziałam tego jednak Goplanie, rzuciłam tylko "trzeba się pogodzić z wieczną masturbacją". Nie chciało mi się z nią kłócić (choć oczywiście zaraz pojawił się argument, że seks to nie wszystko). Mój ostatni związek opierał się głównie na kłótniach, nawet jeśli mieliśmy takie samo zdanie. Nazywaliśmy to "żywą dyskusją", ale w gruncie rzeczy chodziło o to, by pokazać, kto tu jest mądrzejszy, kto ma większe i dłuższe połączenia w mózgu. Na początku sprawiało mi to frajdę, ale po pewnym czasie stało się męczące. Bo w takich sporach nikt nie wygrywa. Ty mówisz swoje, ktoś swoje i nawet jeśli się ze sobą zgodzicie, to i tak dalej nie myślicie cudzego. Pytam więc: po co sobie strzępić język?

Może po to, żeby nie stać się moją matką?...

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • krzysztof213

    tytuł bloga nie pasuje do wpisu..

© Jestem nudna i dobrze mi z tym!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci