Menu

Jestem nudna i dobrze mi z tym!

I piszę nie przejmując się słowami...

Dobrem zwyciężaj...

kpina_ze_swiata

Miałam taki okres w życiu, gdy chciałam być zła. Postępować w zły sposób. Po rozstaniu poczułam, że jestem wolna i młoda. W przeciwieństwie do tego, co odczuwałam w związku. Miałam wrażenie, że jestem bardzo stara. Chciałam zakosztować życia we wszystkich jego smakach. W tym gorzkim też.

Poza tym, to ładnie wyglądało na blogu.
Wszystko co napisałam było prawdą. Ale w pewnym momencie specjalnie modyfikowałam swoje zachowanie, właziłam w jakieś sytuacje, tylko po to, by je opisać. Każdy mój pamiętnik był w jakiś sposób stylizowany. Bo pisząc mam swój styl. I uważam, że jest częścią mnie. Bo tak jest. Ale nie powinnam mu pozwalać się zdominować.

Piszę o tym wszystkim, bo kolejna moja znajoma odnalazła bloga. Agejsza. Pewnie każdy człowiek zajrzałby do cudzego pamiętnika, jeśli miałby taką możliwość. Bo chcesz wiedzieć co ktoś o Tobie myśli.

Dostałam dziś wiadomości od Agejszy i postanowiłam przeczytać to, co o niej napisałam.
To były okropne rzeczy.
Popatrzyłam na to teraz, z perspektywy niemal roku i nie potrafiłam poznać się w tych tekstach. Czy ja naprawdę tak myślałam?

Niestety tak. Wolałabym udawać, że w pełni stylizowałam te wpisy. Ale jednak myślałam o niej w ten sposób i teraz mi to ciąży.
Bo zdałam sobie sprawę, że mam jakąś skłonność do ranienia osób, które są dla mnie dobre. Może to taki mechanizm obronny - jeśli ja skrzywdzę ich pierwsza, oni nie będą mogli skrzywdzić mnie. Jeśli wmówię sobie, że to nic dla mnie nie znaczy, nie będzie miało znaczenia, jeśli mnie opuszczą.
Może to kwestia wychowania. Choć wiesz, że staram się nie obwiniać o nic moich rodziców, nikogo nie obwiniać. Bo każdy jest kowalem swojego losu. Bo to moje życie i to ja decyduję jak będzie wyglądać. I czy poddam się swoim patologiom, czy będę z nimi walczyć.

Teraz chcę walczyć. Chcę się zmienić. Bo Agejsza pokazała mi, że można.
Wpadła w złe towarzystwo. Bo nie miała wsparcia, gdy najbardziej go potrzebowała. To również moja wina, bo ja ją wtedy opuściłam. Ale byłam wtedy głupia. Myślałam, że wiem lepiej. Dopiero gdy sama stanęłam w sytuacji dwuznacznej moralnie, zdałam sobie sprawę, że pewne rzeczy są silniejsze od Ciebie. Że czasem zdarza się coś z czym nie możesz - lub, w jakiejś pierwotnej części nie chcesz - walczyć. Pozawalasz by to się działo, nawet jeśli zdajesz sobie sprawę, że powinno się postąpić inaczej. Ale nie da się tego zrozumieć, dopóki samemu nie przeżyje się czegoś podobnego.

Tak czy siak, Agejszy się udało. Zmieniła swoje życie, zaczęła wybierać lepiej. Iść do przodu, rozwijać się. Bo potrafi. Bo chce z tym walczyć.
Przebaczyła mi i jestem jej za to bardzo wdzięczna. Ja nie zdobyłabym się na to, gdybym dowiedziała się, że ona postrzega mnie w równie podły sposób, w jaki ja postrzegałam ją. Ale to, że jej się to udało, daje mi nadzieję. Że można odnaleźć w sobie dobro i pozwolić mu zwyciężać.

Chcę być lepsza. Nie chcę już krzywdzić ludzi.
Zastanawiałam się nad tym, czy nie iść z tym do psychologa, ale znasz moją fobię przed lekarzami gmerającymi w mojej głowie.
Na razie spróbuję poszukać w sobie dobra. Agejsza działa w wolontariacie i namawia mnie, żebym się do niej przyłączyła. Myślę, że byłaby to dla mnie dobra terapia. Spotkać się z prawdziwym ludzkim cierpieniem i postarać się je zrozumieć. Postarać się coś poczuć. Bo całe życie ktoś zabrania mi odczuwać emocje. Moi rodzice, którzy uczucia traktowali jak obleśną narośl. Ja sama, która wmówiłam sobie, że to coś wstydliwego, żałosnego, miękkiego. Ale miękkość nie jest złą cechą.
Czasem myślę, że nie mam prawa czegoś czuć. Co nie zmienia faktu, że to czuję.
I wiem, że staram się czynić dobro z egoistycznych pobudek, co umniejsza jego wartość. Ale czy istnieje coś takiego jak mniejsze czy większe dobro?
Myślę, że dobro to droga, którą się kroczy. Nie coś, do czego się dąży. Coś, co się wybiera, kiedy istnieje możliwość pójścia na skróty, wśród cierni.

Zauważyłam, że większość krzywd, które wyrządzałam z innych, wynikła z mojego wygodnictwa. Bo gdy kogoś okłamałam czy wykorzystałam, zawsze coś na tym zyskiwałam. I tylko ja.
Nie chcę już kierować się moim konformizmem. Chcę się zmienić.
Ale nie uda mi się to, jeśli dalej będę żyła po to, by opowiedzieć ciekawą historię.
Dlatego na razie nie będę pisać bloga. Może raz na jakiś czas się odezwę. Zobaczymy.
Może uda mi się pozbyć tej chęci przyciągnięcia czytelnika. Jeśli nie, wybaczcie, że zrobię sobie chwilową przerwę.
Dziękuję jednak wszystkim, że ze mną byli, że czytali, że komentowali. Wiele to dla mnie znaczy i wielokrotnie mi pomogło.
Dziś nie będzie ciekawego zakończenia. I nie sprawdzę czy nie zrobiłam powtórzeń albo błędów składniowych.
Dziś po prostu napisałam siebie.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Powodzenia.] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    :)

  • Gość: [Agatka] 31.42.26.*

    Będę tęsknić za tobą i wpisami. Powodzenia w życiu, trzymam kciuki żeby Ci sie ułożyło Kochana! :)

  • Gość: [Niepocieszona] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Tęsknie za twoimi wpisami, wróć!

  • Gość: [Uwertura] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ja również tęsknię, szczególnie, że jak to już kilka razy wcześniej pisałam, bardzo mi jej podejście do życia pomogło i jestem niezwykle wdzięczna za całą opisana na tym blogu historie. Jednak autorka bloga wyjaśniła powody dla których nie pisze. A przynajmniej nie pisze tutaj, bo możliwe, iż wróciła do tego ,,hobby", ale w innym miejscu. Osobiście po sytuacji, która się tutaj wydarzyła w jednym z ostatnich wpisów, sama zaczęłabym jeszcze raz pod innym linkiem. :)

© Jestem nudna i dobrze mi z tym!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci