Menu

Jestem nudna i dobrze mi z tym!

I piszę nie przejmując się słowami...

Pełny pakiet "randka", poproszę!

kpina_ze_swiata


Kazałam Delfinowi się gdzieś zabrać.

Jest coś dziwnego w tym kolesiu, coś co mnie do niego przyciąga i pozwala mi zapomnieć o mojej oczywistej niechęci do niego. Wydaje mi się, że to ja.

On jest taką wersją testową mnie. Kpiną w pokwicie. Niepewną siebie i ludzi wokół, ukrywającą to pod uśmieszkiem z sarkazmu, który od spodu zżera próchnica kompleksów. To ja w liceum. Nienawidziłam ludzi ze strachu, że oni mogliby mnie nie polubić. Odpychałam akceptację, by nie narazić się na odrzucenie.

Widzę siebie w nim, ale nie chcę mu pomóc pozbyć się tej pokraki. Jakoś się przepoczwarzy. Może w motyla. Prędzej w ćmę, ale taką wiesz, zajebiście wstrętną.

Inni tego nie dostrzegają. A kiedy niby mieli okazję?
Cóż...
Zaprosiłam Delfina na Sylwestra, którego współorganizowałam. I przyjechał. Zachowywał się dziwnie - jak ja znam takie zachowania! - i pojechał. A potem radośnie go obgadywaliśmy. Głównie z chłopakiem Anielicy, która zapadła w alkomę. Męskie oko czasem się przydaje. Łypnęło, mrugnęło, przetworzyło. A usta orzekły, że Delfina zakręciło na moim punkcie jak wódkę i sałatkę jajeczną na weselu.

Chyba średnio w to wierzę. Bo głównym argumentem mego Męskiego Oka był fakt, że nie przyjeżdża się w Sylwestra do obcej laski. Nieważne jaka to laska i jaką laskę potrafi zrobić. Nie przyjeżdża się i już. Coś w tym jest...
Jak również w tym, że wyszedł. I że do tego momentu nie miał lepszych planów.

Cóż no i och. Właściwie nie wiem, co lepsze.
Nie zależy mi na nim. W żadnym aspekcie. Seks jest fajny, ale nie tylko z nim. Z resztą, takie efekty daje również sport. A sport nie brudzi pościeli. I nie wtyka mi opakowań po prezerwatywach do książek. Z biblioteki.

Po prostu mam ochotę dać się gdzieś zabrać. A potem narzekać, że łomatkobosko, ile Ty na mnie wydajesz. A w końcu i tak nie chcieć płacić. W kobiecym świecie nazywamy to "zalotami".

Moje rzęsy czują się takie ospałe! Potrzeba im ruchu!
I zamierzam po prostu za dużo nie myśleć. O tym, jak bardzo do siebie nie pasujemy. O tym, że nie przypadł do gustu żadnej z moich koleżanek (to zamach na moje poczucie ciachowatości. To ja się tak cieszę, że wreszcie sypiam z facetem, który mi się podoba, a one stwierdzają, że za bardzo puszysty? Bo to biszkopcik jest. Nasączony wódą. I krzywy. Ale słodki.). O jego zahamowaniach, o moich zahamowaniach, o moim braku zahamowań, w kontakcie z drążkiem zmiany biegów.
Nie będę się przejmować.
Życie to jest to, co nam się przytrafia, gdy planujemy coś innego.
Richard Paul Evans

© Jestem nudna i dobrze mi z tym!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci